niedziela, 12 lipca 2015

Chapter Seven


W poprzedniej Części ...


Dziewczyna, znaczy się Mia szła w naszą stronę z nieciekawą miną
- Ty - wskazała na swojego wujka- Mówiłam Ci że to nie jest dobry pomysł, aby oni oni tu byli - tym razem wskazała na nas, Sam chciał coś powiedzieć , ale ona mu przerwała - Nie przerywaj mi , nie skończyłam. Chyba nie jesteś pewien co w tej chwili zrobiłeś. Zapomniałeś chyba że ten koń , koń mojego ojca nie przepadał za innymi. A o to ta dziewczyna - tym razem wskazała na Perrie- zrobiła coś co bym chyba jej coś zaraz zrobiła. Wiesz co zrobiła ?- zapytała , ale gdy Sam się nie odezwał kontynuowała dalej- Nacisnęła na jego czuły punkt , którego tak nie lubi , po tym cholernym wypadku, którego byłam świadkiem. Stawiam ci warunek, jeśli nie zrezygnujesz z nich ja wyjeżdżam i nigdy tu nie wrócę. Mam nadzieję że to przemyślisz.
Nie czekając na jego odpowiedź poszła. Wszyscy byli tylko skupieni. Spojrzeliśmy na Sama , który był załamany spojrzał na nas po czym powiedział:
- Na dziś koniec, dam znać waszym menadżerom czy macie się się jeszcze tu pojawić . Przepraszam
I odszedł. Spojrzeliśmy na niego po czym sami oddaliśmy się od farmy .


Oczami Dziewczyny ..





Gdy weszłam do pokoju od razu położyłam się na swoim łóżku. Zaczęłam płakać. Czy to musi być takie trudne? Myślałam że ten wyjazd dobrze mi zrobi, ale pomyliłam się i to bardzo. Nie mogę uwierzyć że przypomniałam siebie o swoim własnym ojcu. Usłyszałam pukanie
- Nie chcę z nikim rozmawiać , zrozumiano
- Nawet ze mną - usłyszałam głos Travisa
- Możesz wejść - odpowiedziałam mu
Usłyszałam jak otwierają się drzwi i już po chwili poczułam jak łóżko się ugina pode mną
- Sądzisz że przesadziłam ? - zapytałam siadając naprzeciwko niego
- Nie przyszedłem cię osądzać, tylko porozmawiać
- Wujek cię tu przysłał ?
- Nie , sam o tym zadecydowałem
- Ooo coś nowego
- Nie żartuj
- Ja zawsze jestem poważna , nawet w tej chwili - spojrzałam na niego po czym zaśmiałam się
- I o to mi chodziło
- Ale o co? Bo nie rozumiem - na mojej twarzy wkradł się ogromny uśmiech
- Właśnie o to - spojrzałam na niego po czym wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
- Mogę cię o coś zapytać ?
- Jasne , pytaj śmiało - uśmiechnęłam się
- Czy to wszystko prawda ? To co mówiłaś ?
- O tym że jeśli oni tu zostaną to ja wyjadę ?
- Tak
- Tak, chociaż mówiłam to pod czas złości. Ale widzisz co zrobił , mogło coś się stać tej dziewczynie a nawet Ramigazowi. Nie wybaczyłam bym sobie jeśli i mu by coś się stał- po policzku spłynęła mi łza
- Dlatego że to koń twojego taty?
- Tak, to jest moja cząstka jego co mi po nim zostało. Nie przetrwałabym gdyby i jego straciła
- Rozumiem... Jesteś zła na swojego wujka ?
- Zła? Ja jestem wściekła jak nigdy dotąd. Mówiłam mu przed tym jak mieli przyjechać,aby nie brał tego konia do nauki. Powtarzałam mu dwa razy, ale widzę że zrobił swoje. Prawie by doszło do tragedii.
- Wybaczysz mu ?
- Nie wiem, ale wiem na pewno że nie zrobię tego bardzo szybko. Musi zrozumieć  że popełnił błąd
- Daj przynajmniej szansę tym wielkim gwiazdą, aby mogli troszkę odpocząć od koncertowania i wywiadów
- Na pewno ich to nie męczy, pewnie są już przyzwyczajeni
- Skąd wiesz? Nie jesteś na ich miejscu
- Rzeczywiście , pomyślę nad tym. Dam ci potem znać a ty wujkowi , okej ?
- A ty nie możesz mu powiedzieć ?
- Nie , nie będę się do niego odzywać. Musi odpłacić za swoje winy
- Rozumiem
- Zostawisz mnie teraz samą?
- Jasne , już mykam. Ale przemyśl tą sprawę na spokojnie
Gdy to powiedział delikatnie pocałował mój blady policzek. Uśmiechnęłam się .
Wyszedł z pokoju, zamykając przy tym drzwi. Położyłam się na łóżku, rozmyślając zasnęłam.



Oczami Wujka Sama

Nie wiedziałem co miałem w tej chwili ze sobą zrobić. Nie chciałem żeby moja siostrzenica wyjechała. Nie miałem na nic siły, byłem na siebie bardzo zły. Mogłem posłuchać wcześniej żony w sprawie tych zespołów. Było mi szkoda ich, przecież to nie jest ich wina tylko Moja. W kuchni zostałem siedzącą Margaret z Travisem , rozmawiali. Spojrzałem na nich
-I po ci to wszystko było? Mia mówiła prawdę, że jeżeli nie zrezygnujesz z tego to ona wyjedzie - powiedziała spokojnie moja żona, ale w głębi duszy wiedziałem że była wściekła
- Nie możliwe. Co ja mam teraz zrobić?
- Niech pan poczeka, mi powiedziała że musi to przemyśleć - powiedział spokojnie Travis
- Dobra , poczekam, ale mam nadzieję że jak najszybciej da mi znać
Powiedział i poszedł do swojego biura, segregować różne formalności. Te zespoły były tu dopiero kilka dni i już takie coś im się przydarzyło. Miałem nadzieję że Mia postanowi że będzie to dobre dla nas wszystkich. Musiałem zatelefonować do Paula, menadżera chłopaków. Wykręciłem numer. Czekałem aż odbierze.
- Haloo - usłyszałem niepewny głos po drugiej stronie słóchawki
- Cześć , tu Sam... Chłopcy cię pewnie poinformowali  o wszystkim , mam nadzieję że Perrie nic nie jest?
- Nie, wszystko z nią ok. Samanta , znaczy się menadżerka dziewczyn gdy tylko się o tym dowiedziała zabrała ją na badanie, ale wszystko jest dobrze
- Tak bardzo się cieszę, ale także przepraszam nie powinno to tak wyglądać
- Nie martw się o wszystkim wiem, mam nadzieję że twoja siostrzenica nie wyjedzie, bo wiem jak bardzo byś chciał aby ona tu została. I zrozumiem gdy podejmie jakąkolwiek decyzję , nawet tą złą , uszanuje ją.
- Dziękuję , ale mam nadzieję że nie będę musiał z tego zrezygnować. Czekam tylko na odpowiedź Mii, ale mam nadzieję że dostanę od niej odpowiedź dobrą.
- Też mam taką nadzieję
- To zdzwonimy się , cześć
- Oczywiście , na razie
I rozłączył się. Po kilku minutach usłyszał pukanie , do biura weszli Mia, Travis i moja żona. Rozmowa się zaczyna .




^^^^^^^^^^^

Komentujcie, dlatego będę miała pewność że ktoś to czyta.

5 komentarzy:

  1. Next proszę kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę dłuższe rozdziały plis

    OdpowiedzUsuń
  3. nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeenie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja czytam proszę pisz dalej. Nie jestem directioners (nie wiem czy dobrze napisałam) ale bardzo mi się podoba to opowiadanie. :( :( :( :( :( :( :( :( :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, cześć, konnichiwa!
    Szybkość to termin nie jednoznaczny czy może powód przez które życie obraca się o 360 stopni? Jest niczym narkotyk, który po dostaniu się do Twojego organizmu nie opuści go już nigdy więcej. Czy Wiktorii uda się wyleczyć Zayn'a z uzależnienia? A może oboje wpadną w nałóg i będą ze sobą rywalizować? Wszystko możliwe. Nigdy nie wiadomo co przyniesie nam los. Może wygraną na loterii, może powolną i bolesną śmierć. Kto wie? Dowiesz się, gdy przeczytasz. A jak nie.. Jak nie to będziesz całe swoje życie zastanawiać się co stało się z Zayn'em pieprzonym Malikiem i jego urodziwą polską koleżanką.
    Fanfiction on Blogger : www.speed-zayn.blogspot.com
    Fanfiction on Wattpad : https://www.wattpad.com/141271346-speed-zayn-malik-fanfiction-prolog

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny.
    Jestem ciekawa co dalej będzie.
    Weny :*
    I zapraszam do siebie na:
    http://sorry-what-do-you-mean-baby.blogspot.com/
    Oraz:
    http://lovemeharder-justin.blogspot.com
    ( Oba są o Justinie Bieberze )

    OdpowiedzUsuń