niedziela, 15 lutego 2015

Chapter One

Rok wcześniej .:
Mia była zadowolona że miała najlepszą przyjaciółkę pod słońcem . Były dla siebie jak siostry. Pewnego dnia jak zwykle wybrały się w swoje ulubione miejsce. Usiadły na trawie i zaczęły rozmowę
- Mam już dość tej szkoły , chcę mieć w końcu wakacje - zaczęła Carter
- Nie tylko ty . Zauważyłaś jak Matt zrobił z siebie kretyna ? Albo Ashley do niego pasuje ? - gdy to Mia powiedziała obie się zaśmiały
- Wkurza mnie ta blondynka , jest strasznie pusta , myśli że jak nałoży pełno tapety to będzie królową
- To bzdura - wtrąciła się Mia
- To byś musiała jej to powiedzieć , ale lepiej nie bo później Ciebie skompromituje
- Jasne , raczej ona się skompromituje że przespała się z Joshem a chodzi z Mattem
- Serio ? Skąd ty to wiesz , Mia ?
- Od tajnych źródeł - odpowiedziała , lecz gdy zobaczyła jej minę zaśmiała się - A tak naprawdę to od jej siostry Sophie . Ona ostatnio co nie co podsłuchała
- Nieźle . Już ją lubię. Ale jej siostra jest lepsza od tej całej Ashley
- Dokładnie
Obie się zaśmiały i oglądały niebo . Jedna w końcu odezwała się
- Zastanawiasz się jak to będzie za kilka lat ? - spytała cicho Mia przyjaciółkę
- Będziemy się dalej przyjaźnić - odpowiedziała spokojnie
- A jeśli któraś z nas wyprowadzi się z stąd ? - spytała
- To będziemy utrzymywać kontakt telefonicznie . Nie martw się będę cię ciągle odwiedzać , nawet jeśli wyjadę - uśmiechnęła się
- A jak któraś się zmieni ?
- Żadna z nas się nie zmieni, będziemy najlepszymi przyjaciółkami aż do śmierci
- Obiecujesz ?
- Obiecuję
Czy obie dziewczyny wypełnią się z tego zadania ? Czy podołają ? Tego nikt nie jest pewien

Teraźniejszość .:

Był środek maja. Słońce ładnie grzeje . Mia od dłuższego czasu przybywa w domu śpiąc , płacząc i pisząc w pamiętniku. Była załamana po śmierci ojca , chociaż minęło już kilka miesięcy a także swojej najbliższej przyjaciółki , która rok temu przedawkowała.Te osoby były dla niej najważniejsze. Matka Mia strasznie się zmieniła po śmierci własnego męża.  Ciągle tylko praca, praca i jeszcze raz praca. Strasznie ostatnio zrobiła się zmęczona , ale ona bardziej martwi się o mnie niż o siebie. I co z tą kobietą zrobić. Do szkoły chodzę , ale bardziej trzymam się na uboczu. Mało rozmawiam w ludźmi, od czasu do czasu coś tam powiem , ale tylko w tej ważnej sprawie. Mam jeszcze tam jakieś koleżanki , ale bardziej sama jestem dla siebie przyjaciółką . Gdy już tylko wracam do domu, od czasu do czasu zrobię zadanie , ale zazwyczaj zamykam się w pokoju i pisze w pamiętniku.
Tam to mogę się wyżalić . Od czasu śmierci moich najbliższych strasznie schudłam , moja mama chciała mnie zapisać do psychologa , ale się nie dałam . Ma nadzieje że mi to przejdzie , ale czy tak to ja nie jestem pewna.Ostatnio moja matka powiedziała mi że źle się ubierałam . Ale co ją to obchodzi , niech spojrzy na siebie .[ ... ] Piątkowy dzień w szkole jak zwykle jest nudny. Siedzę w ostatniej ławce, aby nie przykuwać żadnej uwagi na siebie. Wszedł nauczyciel , rozejrzał się po czym zaczął sprawdzać obecność. Gdy to już zrobił zaczął prowadzić lekcję historii. Po paru minutach postanowił po pytać kilka osób zaczął od Markusa lecz ten nic nie odpowiedział spojrzał na Veronicę i zapytał :
 - Może ty nam powiesz co wydarzyło się w roku 1922 ?
 Dziewczyna przez chwilkę się zastanawiała po czym odpowiedziała  
- Przepraszam , ale nie wiem .
 Nauczyciel spojrzał na jej białą twarz i odpowiedział :
- Ostatnio dałem ci fory , ale teraz przesadzasz. Masz napisać wypracowanie na za tydzień o tej dacie. Co się dokładnie wydarzyło .

 Powiedział po czym zaczął dokończać lekcję , która robiła się strasznie nudna . Gdy lekcja się tylko skończyła, wyszła z klasy. Mia nie miała zamiaru siedzieć w tej głupiej szkole więc wybrała się na wagary. Kolejne w tym miesiącu, ale ją to mało obchodzi czy jej matka dowie się czy nie. Ma na to wszystko wyjebane. Moje życie , moje sprawy. Niech lepiej zajmie się sobą. Gdy tylko znalazłam się z dala od szkoły , poszłam w znanym mi kierunku. To jest moje ostatnie ulubione miejsce , tylko moje. Nigdy jeszcze nikogo tu nie przyprowadziłam, ale też mało osób tu przybywa. Usiadłam sobie spokojnie i skuliłam się. Kochałam to miejsce, jest takie magiczne. Rozejrzałam się . Spokój jest dla mnie czymś wyjątkowym . Kocham być w takim transie.To miejsce przypomina mi o Carter i moim ojcu Tomie. Strasznie mi smutno. Nigdy nie pokazałam im tego miejsca . Nigdy nikomu nie pokaże tego miejsca , będzie tylko moje. Gdy chwyciłam telefon , aby zobaczyć godzinę zobaczyłam 5 nieodebranych połączeń i 4 wiadomości . Przeczytałam dwie pierwsze.


Zastanawiacie się kim jest wujek Sam. Przyjechał on do nas dwa tygodnie temu. Mieszka kilka kilometrów od Londynu. Ma swoją farmę , czy coś. Moja mama jest jego siostrą, ale nie są do siebie wcale podobni. Od czasu do czasu rozmawiamy ze sobą , chociaż nie wiem czy to rozmową można nazwać. Postanowiłam wrócić do domu, wstałam i skierowałam się w stronę naszej posiadłości. Gdy dotarłam już do domu , miałam niemiłe przywitanie
- Gdzie ty się podziewasz młodo damo? -zapytała dość ostro matka
- Dajcie mi święty spokój -powiedziała i miała iść w stronę schodów , lecz poczuła małą przeszkodę , dokładnie rękę na moim ramieniu
- Nie tym tonem. Nie nauczył cię nikt rozmawiać grzecznie z dorosłymi - zapytał wujek
- Nie , idę do siebie - oznajmiła stanowczym tonem po czym ominęła ich i ruszyła w stronę swojego pokoju. Dziewczyna była bardzo zmęczona więc wzięła szybką kąpiel i położyła się spać . po chwili odpłynęła w krainę Morfeuszy. 


CZYTASZ - KOMENTUJESZ !!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz