piątek, 9 grudnia 2016

INFORMACJA !!




Mam informacje, chciałabym kontynuować blogi , ale nie wiem czy jeszcze ktoś będzie te czytał moje wypociny.
I chciałabym założyć nowy blog, ale tym chciałabym jakiś blog przetłumaczyć. Może znacie jakąś fajne opowiadanie ? Pomożecie? 

Pomocy !!!

piątek, 6 listopada 2015

Zwiastun



I mam zwiastun. 
Dziękuję Francine Elandie za ten prześliczny zwiastun :)




Dziękuję jeszcze raz ;)

niedziela, 12 lipca 2015

Chapter Seven


W poprzedniej Części ...


Dziewczyna, znaczy się Mia szła w naszą stronę z nieciekawą miną
- Ty - wskazała na swojego wujka- Mówiłam Ci że to nie jest dobry pomysł, aby oni oni tu byli - tym razem wskazała na nas, Sam chciał coś powiedzieć , ale ona mu przerwała - Nie przerywaj mi , nie skończyłam. Chyba nie jesteś pewien co w tej chwili zrobiłeś. Zapomniałeś chyba że ten koń , koń mojego ojca nie przepadał za innymi. A o to ta dziewczyna - tym razem wskazała na Perrie- zrobiła coś co bym chyba jej coś zaraz zrobiła. Wiesz co zrobiła ?- zapytała , ale gdy Sam się nie odezwał kontynuowała dalej- Nacisnęła na jego czuły punkt , którego tak nie lubi , po tym cholernym wypadku, którego byłam świadkiem. Stawiam ci warunek, jeśli nie zrezygnujesz z nich ja wyjeżdżam i nigdy tu nie wrócę. Mam nadzieję że to przemyślisz.
Nie czekając na jego odpowiedź poszła. Wszyscy byli tylko skupieni. Spojrzeliśmy na Sama , który był załamany spojrzał na nas po czym powiedział:
- Na dziś koniec, dam znać waszym menadżerom czy macie się się jeszcze tu pojawić . Przepraszam
I odszedł. Spojrzeliśmy na niego po czym sami oddaliśmy się od farmy .


Oczami Dziewczyny ..





Gdy weszłam do pokoju od razu położyłam się na swoim łóżku. Zaczęłam płakać. Czy to musi być takie trudne? Myślałam że ten wyjazd dobrze mi zrobi, ale pomyliłam się i to bardzo. Nie mogę uwierzyć że przypomniałam siebie o swoim własnym ojcu. Usłyszałam pukanie
- Nie chcę z nikim rozmawiać , zrozumiano
- Nawet ze mną - usłyszałam głos Travisa
- Możesz wejść - odpowiedziałam mu
Usłyszałam jak otwierają się drzwi i już po chwili poczułam jak łóżko się ugina pode mną
- Sądzisz że przesadziłam ? - zapytałam siadając naprzeciwko niego
- Nie przyszedłem cię osądzać, tylko porozmawiać
- Wujek cię tu przysłał ?
- Nie , sam o tym zadecydowałem
- Ooo coś nowego
- Nie żartuj
- Ja zawsze jestem poważna , nawet w tej chwili - spojrzałam na niego po czym zaśmiałam się
- I o to mi chodziło
- Ale o co? Bo nie rozumiem - na mojej twarzy wkradł się ogromny uśmiech
- Właśnie o to - spojrzałam na niego po czym wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
- Mogę cię o coś zapytać ?
- Jasne , pytaj śmiało - uśmiechnęłam się
- Czy to wszystko prawda ? To co mówiłaś ?
- O tym że jeśli oni tu zostaną to ja wyjadę ?
- Tak
- Tak, chociaż mówiłam to pod czas złości. Ale widzisz co zrobił , mogło coś się stać tej dziewczynie a nawet Ramigazowi. Nie wybaczyłam bym sobie jeśli i mu by coś się stał- po policzku spłynęła mi łza
- Dlatego że to koń twojego taty?
- Tak, to jest moja cząstka jego co mi po nim zostało. Nie przetrwałabym gdyby i jego straciła
- Rozumiem... Jesteś zła na swojego wujka ?
- Zła? Ja jestem wściekła jak nigdy dotąd. Mówiłam mu przed tym jak mieli przyjechać,aby nie brał tego konia do nauki. Powtarzałam mu dwa razy, ale widzę że zrobił swoje. Prawie by doszło do tragedii.
- Wybaczysz mu ?
- Nie wiem, ale wiem na pewno że nie zrobię tego bardzo szybko. Musi zrozumieć  że popełnił błąd
- Daj przynajmniej szansę tym wielkim gwiazdą, aby mogli troszkę odpocząć od koncertowania i wywiadów
- Na pewno ich to nie męczy, pewnie są już przyzwyczajeni
- Skąd wiesz? Nie jesteś na ich miejscu
- Rzeczywiście , pomyślę nad tym. Dam ci potem znać a ty wujkowi , okej ?
- A ty nie możesz mu powiedzieć ?
- Nie , nie będę się do niego odzywać. Musi odpłacić za swoje winy
- Rozumiem
- Zostawisz mnie teraz samą?
- Jasne , już mykam. Ale przemyśl tą sprawę na spokojnie
Gdy to powiedział delikatnie pocałował mój blady policzek. Uśmiechnęłam się .
Wyszedł z pokoju, zamykając przy tym drzwi. Położyłam się na łóżku, rozmyślając zasnęłam.



Oczami Wujka Sama

Nie wiedziałem co miałem w tej chwili ze sobą zrobić. Nie chciałem żeby moja siostrzenica wyjechała. Nie miałem na nic siły, byłem na siebie bardzo zły. Mogłem posłuchać wcześniej żony w sprawie tych zespołów. Było mi szkoda ich, przecież to nie jest ich wina tylko Moja. W kuchni zostałem siedzącą Margaret z Travisem , rozmawiali. Spojrzałem na nich
-I po ci to wszystko było? Mia mówiła prawdę, że jeżeli nie zrezygnujesz z tego to ona wyjedzie - powiedziała spokojnie moja żona, ale w głębi duszy wiedziałem że była wściekła
- Nie możliwe. Co ja mam teraz zrobić?
- Niech pan poczeka, mi powiedziała że musi to przemyśleć - powiedział spokojnie Travis
- Dobra , poczekam, ale mam nadzieję że jak najszybciej da mi znać
Powiedział i poszedł do swojego biura, segregować różne formalności. Te zespoły były tu dopiero kilka dni i już takie coś im się przydarzyło. Miałem nadzieję że Mia postanowi że będzie to dobre dla nas wszystkich. Musiałem zatelefonować do Paula, menadżera chłopaków. Wykręciłem numer. Czekałem aż odbierze.
- Haloo - usłyszałem niepewny głos po drugiej stronie słóchawki
- Cześć , tu Sam... Chłopcy cię pewnie poinformowali  o wszystkim , mam nadzieję że Perrie nic nie jest?
- Nie, wszystko z nią ok. Samanta , znaczy się menadżerka dziewczyn gdy tylko się o tym dowiedziała zabrała ją na badanie, ale wszystko jest dobrze
- Tak bardzo się cieszę, ale także przepraszam nie powinno to tak wyglądać
- Nie martw się o wszystkim wiem, mam nadzieję że twoja siostrzenica nie wyjedzie, bo wiem jak bardzo byś chciał aby ona tu została. I zrozumiem gdy podejmie jakąkolwiek decyzję , nawet tą złą , uszanuje ją.
- Dziękuję , ale mam nadzieję że nie będę musiał z tego zrezygnować. Czekam tylko na odpowiedź Mii, ale mam nadzieję że dostanę od niej odpowiedź dobrą.
- Też mam taką nadzieję
- To zdzwonimy się , cześć
- Oczywiście , na razie
I rozłączył się. Po kilku minutach usłyszał pukanie , do biura weszli Mia, Travis i moja żona. Rozmowa się zaczyna .




^^^^^^^^^^^

Komentujcie, dlatego będę miała pewność że ktoś to czyta.

poniedziałek, 18 maja 2015

Chapter Six


Oczami Dziewczyny .

Już następnego dnia Mia wstała dosyć wcześnie, miała ochotę na krótką przejażdżkę z ulubionym koniem , Pegazem . Pogoda była odpowiednia do tego. Ubrałam odpowiedni strój do jazdy. Gdy tylko zeszłam na dół zostałam tam wujka , który myślał nad czymś . Zaśmiałam się cicho po czym podeszłam bliżej do niego
- Cześć wujku - uśmiechnęłam się delikatnie całując go w policzek
- Cześć kochana . Wcześnie dziś wstałaś , dlaczego?
- Dlatego że mam ochotę na przejażdżkę konną razem z Pegazem
- Świetnie , ale najpierw go troszkę wyczyść bo wczoraj turlał się
- Jak zwykle , a ty co tak wcześnie wstałeś ?
- Nie mogłem jakoś spać
- To przez te dwa zespoły , tak ?
- Dokładnie
- Mówiłam ci że to zły pomysł z nimi , a teraz lecę .Potem porozmawiamy wujku, pa - pocałowałam go w policzek
- Miłej jazdy
- Dziękuję
Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę stajni . Chwyciłem uzdę i przerzuciłam koniowi przez głowę , zaprowadziłam go na dwór. Zaczęłam go czyścić. Gdy tylko skończyłam odłożyłam rzeczy na swoje rzeczy i osiodłam konia. Wsiadłam na niego i ruszyłam w stronę ścieżki.
Było tu ładnie, słońce ładnie świeciło. Przejażdżka dobrze mi zrobi , przez chwilkę nie musiała mieć na głowie tych " wielkich gwiazd". Miała nadzieję że przez nich nie będzie żadnych kłopotów. Podjechaliśmy z Pegazem do małego strumyczka, pamiętam to miejsce bardzo dokładnie. Jak byłam mała uwielbiałam tu przybywać razem z ojcem całymi dniami opowiadając sobie różne ciekawe historie. Strasznie mi go brakuje. Pogoniłam konia aby ruszył z powrotem. Nie było mnie przez godzinę, gdy wracałam zobaczyłam jak nasze gwiazdy męczą nasze konie. Podjechałam pod stajnię. Gdy już zeszłam spojrzałam na Travisa, który męczył się z Baltazarem, a po chwili mój wzrok padł na dziewczynę z różowymi pasemkami. Widziałam jak zakłada jedną nogę na jedną nóżkę od konia i przekłada już na drugą stronę nogę, ale zauważyłam że koń stoi niespokojnie. Widziałam co w tej chwili zrobiła ta dziewczyna. Byłam zła
- Zejdź z tego konia , teraz
Krzyknęłam z całej siły, wszystkie parę oczu były skierowane w moją stronę , a jedna nieuwaga spłoszyła konia a dziewczyna spadła. Szybko wsiadłam na Pegaza, miałam szczęście że go jeszcze nie zaprowadziłam do stajni. Chwyciłam linę, którą zawsze miałam przywiązaną do siodła w razie nagłych przypadkach. Miałam nadzieję że tej dziewczynie nic się nie stało, ale wiedziałam że to nie jest dobry pomysł aby jakieś gwiazdeczki przybywały w tym miejscu. Moje myśli z powrotem wróciły do konia, którego miałam złapać. Po kilku minutach udało mi się to. Byłam szczęśliwa w tym momencie że złapałam go, ale zauważyłam też że Ramigez kuleje. To był koń mojego taty. bardzo się o niego martwiłam. Gdy dojechałam do bramy czekał już tam Travis
- Trzeba zawołać weterynarza,aby spojrzał na jego nogę
- Co się stało ?
- Prawdopodobnie wdepnął w coś i teraz kuleje. Biedactwo
Zeszłam z Pegaza i kazałam stajennemu się nim zająć. Spojrzałam na konia taty, delikatnie go pogłaskałam. Chwyciłam uzdę i powoli szłam z nim. Wiedziałam że wszyscy na mnie spoglądają, ale mnie to nie obchodziło. Po kilku minutach przyjechał Scott, nasz miejscowy weterynarz. Zbadał go, oznajmij że gdy biegł szkło mu się wbiło w kopyto, wyjął go i dał maść aby tym go smarować i także kazał go nie przemęczać . Szłam w stronę wujka, muszę mu przemówić do rozsądku.


Oczami Zayna Malika

Gdy tylko siostrzenica p. Sama krzyknęła spojrzeliśmy na nią. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale po kilku minutach zrozumieliśmy co się stało. Wszyscy byli przerażeni, podbiegając do Pezz
- Nic ci nie jest - odezwał się szybko Harry
- Wszystko gra - odpowiedziała, wstała otrzepując się
- Na pewno? Może wezwać lekarza? - zapytał zaniepokojony całą sytuacją Sam
- Nie, naprawdę nic mi nie jest
Ja odciąłem się od rozmowy  bo Mia , ta brunetka jechała na koniu trzymając za linę uwiązanego tego drugiego konia. Odetchnąłem z ulgą że koniowi nic się nie stało ale po chwili Travis przyszedł oznajmić że będzie potrzebny weterynarz, bo koń kuleje. Sam się troszkę przestraszył, ale Travis uspokoił go że nic mu nie jest i że jest wszystko pod kontrolą. Gdy po kilku minutach weterynarz oznajmił Samowi że koniowi nic nie jest , wszyscy odetchnęli z wielką ulgą. Dziewczyna, znaczy się Mia szła w naszą stronę z nieciekawą miną


- Ty - wskazała na swojego wujka- Mówiłam Ci że to nie jest dobry pomysł, aby oni oni tu byli - tym razem wskazała na nas, Sam chciał coś powiedzieć , ale ona mu przerwała - Nie przerywaj mi , nie skończyłam. Chyba nie jesteś pewien co w tej chwili zrobiłeś. Zapomniałeś chyba że ten koń , koń mojego ojca nie przepadał za innymi. A o to ta dziewczyna - tym razem wskazała na Perrie- zrobiła coś co bym chyba jej coś zaraz zrobiła. Wiesz co zrobiła ?- zapytała , ale gdy Sam się nie odezwał kontynuowała dalej- Nacisnęła na jego czuły punkt , którego tak nie lubi , po tym cholernym wypadku, którego byłam świadkiem. Stawiam ci warunek, jeśli nie zrezygnujesz z nich ja wyjeżdżam i nigdy tu nie wrócę. Mam nadzieję że to przemyślisz.
Nie czekając na jego odpowiedź poszła. Wszyscy byli tylko skupieni. Spojrzeliśmy na Sama , który był załamany spojrzał na nas po czym powiedział:
- Na dziś koniec, dam znać waszym menadżerom czy macie się się jeszcze tu pojawić . Przepraszam
I odszedł. Spojrzeliśmy na niego po czym sami oddaliśmy się od farmy .




niedziela, 3 maja 2015

Chapter Five




Minęły kilka dni od przyjazdu Mii. Dziewczyna jest bardziej uśmiechnięta, od tych kilku dni strasznie się zaprzyjaźniła z Travisem . Bardzo go polubiła , jest inny od chłopaków których dotychczas poznała . Gdy tylko weszła wolnym kroczkiem do kuchni usłyszała kłótnie wujka i cioci . Spojrzała na nich
- Co tu się wyprawia ? - spytała spoglądając na nich i nalewając sobie kawę do kubka
- Twój wujek zapomniał że jutro przyjadą ty dwa zespoły na cały tydzień - odpowiedziała ciocia 
- Jakie zespoły ?  Po co to wszystko ? Przecież oni nam nie są nam tu potrzebni , oni się tego brzydzą- zbulwersowałam się
- Może ich znasz , One Direction razem z Little Mix. I jeszcze mam do ciebie prośbę - spojrzałam na niego z ukosa - Bądź dla nich miła, proszę
- No oczywiście że będę dla nich miła - odpowiedziałam z sarkazmem i przybiła z ciocią piątkę , wujek spojrzał na nią z ukosa - Postaram się 
Powiedziałam i poszłam do Travisa poinformować go a tej tragicznej nowinie . Uśmiechnęłam się w jego stronę
- Słyszałeś już tą nowinę ?
- Tą o tych zespołach ? - gdy kiwnęłam głową że tak mówił dalej - To tak , nawet się cieszę się z tego powodu - uśmiechnął się na samą myśl o tym
- Serio ? Czy cię nie pogięło ? Po naszej farmie będą łazili jacyś gwiazdeczki , to jest absurd - odpowiedziałam 
- To jest dobre dla nich i dla nas Mia , zastanów się . 
Wściekłam się i ruszyłam przed siebie .


Następnego Dnia !

Miałam wykwintny plan , miałam zamiar ich szpiegować . Dobra myśl , na pewno cioci ten plan się spodoba , Otworzyłam oczy i spojrzałam na okno . Świeciło sobie słonko , spojrzała na zegarek . Godzina dwunasta , prawie same południe . Mogła wczoraj do późna nie rozmawiać z rodzicielką .Wyjrzała przez okno i od razu ich zobaczyła . Rudowłosa dziewczyna próbowała wsiąść na konia , ale coś jej to nie wychodziło. Zaśmiałam się po czym chwyciłam rzeczy i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę . Ubrałam się w coś luźnego , jak na taką pogodę . Zeszłam na dół , gdzie zobaczyłam ciocię siedzącą przy stoliku pijąc zapewne kawę i czytając poranną gazetę . 
- Dzień doberek - uśmiechnęłam się promiennie do cioci
- Cześć słoneczko , jak się spało ? - spojrzała na mnie z uśmiechem
- A bardzo dobrze , co dziś serwujemy na śniadanie - zapytałam z uśmiechem
- Dziś na śniadanie serwujemy naleśniki , chcesz ? 
- Po proszę
Uśmiechnęłam się i poczekałam chwilkę aż ciocia nałoży mi naleśniki . Gdy tylko ciocia mi je podała , uśmiechnęłam się . Naleśniki wyglądały apetycznie . 
- Dziękuję , gdzie jest wujek ?
- Pilnuje tych dzieciaczków - zaśmiałam się 
- Też nie jesteś zadowolona z tego powodu , prawda ?
- Nie ma takiej opcji , nie wiem jakim cudem zniosłam to 
Obie się zaśmiałyśmy , po chwili zaczęłam konsumować swoje śniadanie od czasu do czasu popijając gorącą kawą .
- Co dziś będziesz kochana robiła ?
- Pomogę Travisowi oczywiście i będę mieć na oku te "nasze gwiazdy " - specjalnie dałam nacisk na te dwa ostatnie słowa 
- Dobra myśl kochana
Pocałowała mnie w czoło po czym zaczęła sprzątać kuchnię , gdy tylko skończyłam swoje śniadanie odłożyłam talerz razem z kubkiem do zmywarki i wytarłam ręce . Uśmiechnęłam się i przebrałam swoje kapcie na wygodniejsze buty . Wyszłam na dwór , miałam szczęście że do stajni miałam bliżej. Uśmiechnęłam się na widok mojego przyjaciela
- Cześć
- Oo cześć , myślałem już że przesiedzisz dzisiejszy dzień w domu . A mamy taką piękną pogodę , nie mam racji ?
- Masz doskonałą rację Travis - uśmiechnęłam się promiennie do niego - Ale spałam do późna , dlatego że rozmawiałam prawie do rana z moją mamą , a my ostatnio lubimy ze sobą długo rozmawiać - zaśmiałam się
- I jak się ona miewa ?
- Bardzo dobrze , dziękuję . Masz dla mnie coś roboty , szefie ? - zaśmiałam się gdy zobaczyłam jego minę ale on sam wybuchnął niekontrolowanym śmiechem 
- Zajmij się Pegazem
- Och dziękuję za ten zaszczyt że mogę się nim zaopiekować
Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam w stronę boksu Pegaza . Uśmiechnęłam się do konia po czym założyłam mu uzdę i wyprowadziłam do na dwór . Zauważyłam że mój przyjaciel naszykował mi najpotrzebniejsze rzeczy . Uśmiechnęłam się na ten widok . Zaczęłam czyścić mojego konia , co jakiś czas spoglądałam w stronę wujka , gdzie stał razem z naszymi głównymi bohaterami . Zaśmiałam się gdy tylko zobaczyłam jak chłopcy się wygłupiają .



Z Perspektywy Malika 

Ten cały plan może naprawdę się dobrze skończyć dla nas i dla całej tej farmy. Co jakiś czas wlepiałem oczy w Pezz , chciało mi się strasznie śmiać , ale w jednym momencie razem z chłopakami nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem . Spojrzałem w bok gdzie stała dziewczyna przyglądając się tej zaistniej sytuacji. Uśmiechnąłem się do niej co ta to odwzajemniła. Delikatnie szturchnąłem chłopaków , którzy od razu uśmiechali się w jej stronę . Spojrzałem na Sama , który szedł w naszą stronę . Kazał nam mówić po imieniu iż powiedział nam że czuje się stary gdy to niego mówimy pan . 
- Wszystko gra chłopaki ? - zapytał nas z uśmiechem przyklejonym na twarzy
- Jest okej - odparł Liam za naszą czwórkę
- Kim jest oto dziewczyna - wskazałem na dziewczynę , Sam obejrzał się za siebie
- To Mia , moja siostrzenica . Przyjechała tu na wakacje, ale praktycznie cały czas nam pomaga - oświadczył z uśmiechem , musiał być z niej bardzo dumny , Uśmiechnąłem się do niego rozumiejąc go 
- Ładna - odezwał się po chwili , a ten już tylko myśli o poderwaniu jakieś dziewczyny
- Nie w twoim stylu Hazzaa - zaśmialiśmy się - Szczerze to ona trochę była zła za to że pozwoliłem waszemu menadżerowi zostawić tu , ale powiedziałem że ma być dla was miła . Mam nadzieję że nie zrobi czegoś głupiego - spojrzał na nią ostatni raz po czym ruszył w stronę dziewczyn 
My co jakiś czas spoglądaliśmy w stronę dziewczyny, która na prawdę była ładna . Stary ogarnij się , przecież to może być jakaś fanka ale Sam powiedział nam że nie była zbytnio zadowolona z tego
- Zayn , przestań już wlepiać w nią wzrok . Wiem że jest ładna , ale bez przesady - usłyszałem głos Pezz , odwróciłem się i spojrzałem na nią
- A ty myślisz że jesteś ładna ? - zapytałem spoglądając na Jade , której lepiej wchodziła niż Pezz 
- Wiem że jesteś ładna - odpowiedziała spoglądając na mnie , zaśmiałem się . Obok przechodzili chłopcy , gdy to usłyszeli zaśmiali się 
- Taa jasne , a ja jestem książę William - zaśmiał się Harry , Louis który był blisko niego przybił mu piątkę . Zaśmiałem się z tego .



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Obiecałam wam że dodam , więc o to i rozdział ;)



CZYTASZ = KOMENTUJESZ


sobota, 2 maja 2015

Chapter Four


Londyn ...


Little Mix i One Direction razem z menadżerami siedzą ma kanapie w domu chłopaków. Czekają tylko na spóźnialska Perrie . Gdy tylko weszła przeprosiła i usiadła koło Jade .
- Na pewno zastanawiacie się po co was tu zwołałem ? Otóż to będziecie mieli tydzień wolnego od koncertowania i robienia wywiadów , ale za to będziecie zaprzyjaźnić się z " końmi " w stadninie mojego najlepszego przyjaciela . ?Zastanawiacie się pewnie po co to wszystko ? Już wam tłumaczę  . Chodzi o ostatnie plotki , mam nadzieję że one niedługo znikną i właśnie ta stadnina nam w tym pomoże.  Macie cały ten tydzień aby zaopatrzyć się w jakiś strój , który będzie pasował . 
- Łał . I my mamy niby chodzić tam i w tym dziwacznym stroju przez jeden dzień ? O Fuj - powiedziała z niesmakiem Perrie
Menadżer chłopaków zaśmiał się
- Perrie ty chyba wcale mnie nie słuchałaś , ja powiedziałem przez tydzień 
- Chyba pan o szalał , ja nigdy tam nie wytrzymam , jeszcze ten zapach . - zbulwersowała się Pezz
- Przykro mi , ale będziecie musieli przetrwać ten nieszczęsny tydzień . Dobra , to na tyle . A teraz proszę o śliczne uśmiechy - odpowiedział Paul po czym uśmiechnął się i razem z menadżerką dziewczyn wyszedł z domu
- Ja w to nie mogę uwierzyć . To nie może być przecież prawda - powiedziała niespokojnie Perrie
- Ale to prawda , uspokój się księżniczko , bo zmarszczki ci się zrobią - zaśmiał się Zayn
- Jej to już raczej nie szkodzi - dopowiedział swoje trzy zdania Niall , cała piątka chłopaków wybuchnęła śmiechem 
- Co was tak śmieszy ? - zapytała już zła blondynka
- Ty - odpowiedział Liam za co dostał piątkę od Harrego
- Och , idziemy z stad dziewczęta  - powiedziała po czym razem z dziewczynami podniosła się i wyszły. Chłopacy zaczęli się śmiać , nie mogli uwierzyć w tą nową nowinę, ale po chwili ogarnęli się i wybrali się na zakupy .


Lotnisko ..


Dziewczyna była już spakowana , nie mogła się już doczekać . Była mega szczęśliwa że zobaczy ciocię Margaret . Z rozmyśleń usłyszała głos swojej mamy
- Córeczko jeśli nie będziesz chciała tam zostać , to tylko daj znać a ja ci zarezerwuję bilet - uspokajała ją matka , lecz sama martwiła się o nią . Bała się że może jej się coś tam stać.
- Nic mi się nie stanie , obiecuję - uśmiechnęła się po czym pożegnała się uciskiem i delikatnym muśnięciem w policzek , wsiadła do taksówki która już stała . Jej wujek wziął bagaż i włożył do bagażnika . Pokiwała mamie i razem z wujkiem odjechali z pod domu . Była z siebie bardzo dumna że postanowiła wyjechać . Delikatnie się uśmiechnęła do wujka , co ten to odwzajemnił. Gdy tylko dotarli na lotnisko poszli na odprawę . Samolot do Londynu odlatuje za pół godziny . Zdążyli , strasznie się cieszyła w tym momencie . Gdy już wsiedli do samolotu, usiadła pod oknem . Od razu wzięła słuchawki i podłączyła do mp3 . Puściła swoją playlistę i po kilku minutach odpłynęła . 
[ ...] 
Gdy tylko usłyszała wołanie i lekkie szturchanie obudziła się
- Wstawaj , zaraz lądujemy księżniczko - delikatnie się uśmiechnęła po czym schowała mp3 do swojego plecaka . Gdy tylko dostali się do lotniska , taksówka na nich już czekała . Zapakowali bagaże i wsiedli . Jazda zajęła im co najmniej pół godziny bez korków . Gdy dotarli . Mia nie mogli uwierzyć własnym oczom . Strasznie się tu zmieniło.
- Witaj na naszej farmie maleńka - spojrzała na niego strasznie poważnie
- Raz księżniczka , raz maleńka , zastanów się  - gdy tylko spojrzała na minę wujka wybuchnęła śmiechem
- Mia
Gdy tylko usłyszała swoje imię odwróciła , zobaczyła idącą w nich stronę ciocię Margaret
- Ciociu - uciskały się - Cieszę się że tu jesteś kochana , tęskniłam 
- Ja też tęskniłam - uśmiechnęłam się
- Sam weź bagaże i zanieś jej do nowego pokoju
- Też miło cię widzieć kochana - zbulwersował się po czym chwycił bagaże i pomaszerował w stronę domu a my wybuchnęłyśmy śmiechem aż gdy z jednych stajni wyłonił się chłopak , uśmiechnął się po czym wrócił z powrotem do stajni
- Kto to jest ? - zapytała Mia
- Travis , pracuje tutaj
- Ładny - ciocia się zaśmiała 
- Mia - uśmiechnęła się
- Tak ciociu
- Chodź pokaże ci twój nowy pokój - uśmiechnęła się do niej ciocia po czym weszła po werandzie a tuż za nią Mia
- Dziękuję że mogłam tu przyjechać , cieszę się z tego wyjazdu 
- To ja ci dziękuję że mogłam cię tak uszczęśliwić - odpowiedziała uśmiechając się w jej stronę - To twój pokój , wejdź śmiało
Gdy tylko zobaczyła ten cudowny pokój , uśmiech od razu wkradł jej się na twarz . Była bardzo szczęśliwa w tym momencie . 
- Jest cudowny
- Cieszę się , rozpakuj się a potem zejdź na dół . Na pewno jesteś głodna - gdy kiwnęła głową ciocia wyszła a ona położyła się na łóżku , cały czas była radosna .






W końcu go dodałam , ale nie długo dodam kolejnego bo mam kilka w zanadrzu :)




CZYTASZ , TO CHOCIAŻ SKOMENTUJ TO NIE TAKIE TRUDNE !!!

sobota, 14 marca 2015

Chapter Three



Gdy Mia przebrała się , zeszła na dół oznajmiając że mogą już iść. Pod czas drogi rozmowa się nie kleiła . Od czasu wujek coś ją pytał , ale ta nie była skupiona na niczym innym jak tylko o dzisiejszej kłótni wujka z matką . Nie zapytam się o to rodzicielki , bo wiem że i tak mi nie powie .Nie zdążyłam się zastanowić się a usłyszałam słowa wujka że dotarliśmy . Gdy tylko uniosła głowę , zamarła. Po kilku sekundach nie mogła powstrzymać łez . To nie mogła być prawda. Dawno tu nie była, od śmierci przyjaciółki. Gdy tylko wujek zobaczył w jakim jej stanie i gdy tylko usiadła na ławeczce usiadł koło niej i spojrzał na nią
- Skarbie co się stało? - zapytał spokojnie. 
Dziewczyna ciągle płakała ale odpowiedziała :
- To miejsce przypomina mi moją przyjaciółkę , Carter. Uwielbiałyśmy tu przybywać . Kochałyśmy to jak drugi dom, to było nasze miejsce. Tylko nasze. Uwielbiałyśmy robić tu pikniki , rozmawiałyśmy o różnych rzeczach , ogólnie rzecz biorą gadałyśmy o wszystkim . - cicho się zaśmiała - Nawet zrobiliśmy sobie huśtawkę . Tu właśnie nasza przyjaźń się rozrodziła . Kochałam ją jak siostrę , której oczywiście nigdy nie miałam . Zazwyczaj przychodziliśmy tutaj po szkole , rozluźnić się . Zaczęłyśmy świrować gdy tylko koło nas pojawiały się motyle . Szaleliśmy z zachwytu . Aż  pewnego dnia dowiedziałam się że nie żyje załamałam się , nie przychodziłam tu wcale. A potem ten wypadek taty , przerodziło się w coś czego nie umiem opisać. Nie mam już tej wkurzającej aury jak kiedyś , tamta oddaliła się po śmierci Carter . - opowiedziała o wszystkim , spojrzała na wujka
 - Możemy wracać ? - spytała po chwili , przecierając łzy
- Aaa tak - powiedział spokojnie lecz w głębi duszy twarz miał przepełnioną smutkiem
Gdy tylko wrócili do domu Mia poszła od razu do swojego pokoju. Wzięła szybki pryśnic po czym przebrała się w piżamę . Było coś przed 20 , długo tam siedzieli. 
Gdy wracała usłyszała z dołu kłótnie, więc podeszła bliżej schodów aby usłyszeć 
- Zastanawiasz się na tym ?Co cię odmieniło? - zapytała Samantha
- Raczej ktoś , ona tam przetrwa ale tu nie. Wszystko jej się przypomina o stracie ojca i najlepszej przyjaciółki 
- Okej , załatwię wszystko
Więcej nie usłyszała bo ktoś zaczął wchodzić po schodach , więc szybko pomknęła do pokoju cicho zamykając drzwi. Gdy tylko weszła zastanawiała się o co tu wszystkim chodzi? Co ma z tym wspólnego wujek ? I co moja mama ma załatwić ? Mam taki mętlik w głowie , że nie wiem co robić. Otworzyłam pamiętnik i znowu zaczęłam w nim pisać. Gdy tylko skończyłam pisać, schowałam go po czym chwyciłam laptopa i włączyłam go. Po kilku minutach przejrzałam fb i wpisałam w Google imię i nazwisko mojego wujka. Chciałam sprawdzić jak się ta jego farma odnosi . Świetnie. Nawet Pegaz jest na zdjęciu. Pamiętam go , miała zaledwie 13 lad gdy ostatni raz przyjechała na farmę wujka . Może kiedyś tam wróci.. Bardzo tęczni za nim . Był moim ulubieńcem . Poszperałam sobie jeszcze i wyłączyłam laptopa odkładając go na swoje miejsce. Położyłam się , a już po chwili odpłynęłam w krainę Morfeuszy .

Kilka tygodni póżniej .
Zakończenie roku szkolnego .

Gdy tylko Mia otrzymała świadectwo podeszła w podskokach do swojej mamy i wujka
- Tak się cieszę córeczko że zdałaś. Gratuluję - uśmiechnęła się matka po czym ucałowała ją . Wujek także jej pogratulował , ale od czasu jej zwierzeń zrobił się troszkę dziwny , może jej się tylko tak wydaje
- To co jedziemy do najdroższej restauracji ? - zapytał wujek z uśmiechem
- Tak - uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę po czym ruszyli w stronę restauracji , nie mieli daleko . Rozmawiali o wszystkim , śmiała się . To był cud bo od śmierci dwóch osób nikt nie słyszał jak się śmiała. Gdy już dotarli usiadli w wolnym stoliku po czym każdy już zamówił coś. Gdy otrzymali jedzenie i zaczęli jeść Mia delikatnie się uśmiechnęła w stronę wujka po czym zaczęła się śmiać
- Co cię tak bawi śnieżko ? - spytał wujek ze śmiechem
- Ty - zaśmiała się , po czym wskazała mu brodę , gdy zobaczyła to jego siostra sama zaczęła się śmiać . Matka po chwili uśmiechnęła się do swojej córeczki
- Doskonale cię widzieć z takim wspaniałym humorem , musisz mieć cały czas . Będę wtedy szczęśliwsza - zasugerowała mama
- Tak, wiem .  Przepraszam za moje zachowanie każdego miesiąca. 
- Nic się nie stało , ale mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość - powiedział wujek
- Tak , jaką ?- zapytała , ciągle się uśmiechając
- Jedziesz na wakacje do Londynu do wujku  - powiedziała spokojnie jej mama , lecz strasznie się bała
- Ale super - uśmiechnęła się a jej mama i wujek odetchnęli z ulgą
- Ale baliśmy się że się nie zgodzisz - odpowiedział szybko wujek
- Ale dlaczego ? Dawno tam nie byłam a chętnie pomogę . Kiedy wyjeżdżamy ? - spytała z radością
- Za dwa dni - odpowiedziała z uśmiechem rodzicielka
- Muszę iść na zakupy , spakować się . Ale się cieszę - uśmiechnęła się delikatnie. 
Cały dzień przesiedzieli w restauracji .





^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

W końcu zabrałam się za pisanie . Przepraszam , że tak długo nie pisałam , ale obiecuję że się to nie powtórzy .  Już jutro prawdopodobnie ukaże się kolejny .

Czytasz =  Komentujesz
[  To dla mnie bardzo ważne ]